Życie nr 5.

Joga. Spotkałyśmy się po raz pierwszy tak na serio w Bieszczadach, wiele lat temu.Opowiedziała mi o niej J.-moja pierwsza nauczycielka, od której odebrałam pierwsze praktyki.Przez 6 dni warsztatów łzy leciały mi ciurkiem, czego kompletnie nie mogłam powstrzymać. Dobrze,że już wtedy wiedziałam,że nie należy tego robić,że to jets po coś.Kolejne lata to rozpoznawanie sensu jogi jako uczestnik zajęć, warszatów.

A potem kurs nauczycielski, jeden, drugi. Tworzenie grup, właściwie już społeczności, która jest ze mną od lat.Kilka zajęć w tygodniu, w różnej formie, gdzie pokazuję, głównie kobietom, jak czuję i widzę pracę z ciałem, umysłem i oddechem.

Życie nr 5 to siła napędowa pozostałych żyć.To prawdziwa, żywa wymiana energii z drugim człowiekiem.Moment w którym staję na macie, jest tym, który opisywany jest jako flow.Moment, w którym czas przestaje istnieć, poczucie,że jesteś tam, gdzie być powinnaś, a to co robisz dla innych, jest jednocześnie tym, co możesz zrobić najlepszego dla siebie.

Po prostu kocham uczyć.

p.s. Tytuł bloga: Jakoś to będzie, jest nieprzypadkowy.Wspomniana nauczycielka J, często tak mawiała.I jakoś to zdanie jest ze mną do dziś.

Dodaj komentarz