Powroty są częścią mnie.

W charakterystyczny sposób dla mnie zarzuciłam pisanie na czas jakiś.

Nie lubię w sobie tego porzucania.Ale już się tak strasznie staram tym nie katować.Wracam sobie tu znowu,żeby napisać ,że obecność prawdziwej,najprawdziwszej zimy spowodowała we mnie dziecięcą radość.

Korzystam z tej obfitości śniegu i nadmiarowej bieli wszędzie dookoła jak mogę.

Maszeruję sporo,po to,aby moje serducho i płuca poczuły,że żyją.

A to co najfajniejsze kiedy wracam,widoķ swoich czerwonych pultynów.I to właśnie mnie rozczula.Bo przypomina mi dzieciństwo-kiedy śnieg nie był towarem deficytowym,kiedy do wieczora zjeżdżaliśmy na sankach lub na tyłku z wszystkich możliwych górek,kiedy gile sięgały do pasa,a stopy przemoczone na maksa, odtajały przez kilka godzin.

Powrót zimy przwołał we mnie dziecięce obrazki,ale też zawołał mnie do slychania audiobooków.

Czego słucham?

Napiszę niebawem.

Dodaj komentarz