To nasza wina…

Dziecko zabija dziecko.

Trudno to pomieścić w głowie, lepiej nie wyobrażać.

Przyglądam się dyskusjom, wypowiedziom, opiniom na temat tego, co się wydarzyło.

Próbuje, poza tym co fundują nam media, po swojemu jakoś to sobie poukładać.

Zanim wydarza się taki dzień, w którym 12 letni dzieciak, wbija nóż innemu dziecku, wydarza się dzieciństwo, wiek nastoletni, początek dojrzewania.

Zadziewa się tysiące zdarzeń, które doprowadzają do takiego momentu, w którym tak naprawdę kończą się dwa życia.

Ktoś od urodzenia tego, mordującego dziecka, był obok?

A może go nie było?

Ktoś opowiadał co dobre, a co złe?

A może nie opowiadał?

Ktoś pozwalał wyrażać emocje?

A może nie pozwalał?

Ktoś przytulał kiedy było trudno?

A może nie przytulał?

Ktoś widział,że świat wirtualny dziecka, staje się tym prawdziwym?

Albo udawał,że nie widzi?

Ktoś wymagał , budował zasady?

A może tak nie było?

Milion pytań.

Wszystkie kieruję do nas dorosłych.

To nasza wina, nasza wielka, wieka wina.

Dodaj komentarz