Życie nr 2

To życie zdmuchnie jutro 3 świeczki na urodzinowym torcie, którego nie zamierzam upiec.

Jestem w nim towarzyszką w chorobie M- mojego męża.Codziennie dotykam bólu, ograniczeń, złości, bezsilności.

Toczy się historia, która wywróciła stolik mojego życia, na którym poukładałam sobie równiutko plany, marzenia, cele.

Już nic nie jest równiutko, ładnie i przewidywalnie.I raczej nie będzie.

Przez 3 lata mój sposób myślenia o milionie spraw na świecie, uległ zmianie.Już nic nie jest tak, jak było.

Zmieniło się życie nie tylko M., ale moje i moich najbliższych.

Choroba nie-moja, przyniosła mi wiedzę o sobie, której odkrywanie „normalnie” zajęło by mi znacznie więcej czasu niż 3 lata.

Dowiedziałam się o sobie,że jestem wojowniczką.Że potrafię znacznie więcej, niż sądziłam.Jestem sprawcza.

Ale z wielką siłą przyszło do mnie też potężne zmęczenie, przerażenie, smutek, złość, niemoc.I lęk.

I tak jest do dziś-tyle ile we mnie mocy, tyle samo niemocy.

I to życie nr 2 jest najtrudniejsze.

Dodaj komentarz